Victoria
Wszystko wydawało się tak odległe. Uczucia nacierały na siebie. Gniew...Frustracja...Strach...Ból, głos w mojej głowie podpowiadał że nie za ciekawie to wygląda. Przez łzy widziałam Matta. Zdruzgotanego Matta który klęczał przede mną i o coś błagał, tylko nie słyszałam o co.Zastygłam...Do uczuć które mi już wcześniej towarzyszyły dołączyły kolejne. Żal...Smutek...i jeszcze większa Frustracja...coś ukuło mnie w serce, w serce które było skute lodem. Nie łatwo było się do niego dostać...a jednak jakaś mała szpileczka przedostała się. Mimo tego jak chamsko się zachował, jak na mnie nawrzeszczał, po tym jak zadał mi nie tylko fizyczny jak i psychiczny ból nadal nie przestałam go kochać.Nienawidzę się...
-Ale dlaczego? Nic nie zrobiłaś. To ja...to moja wina- zdałam sobie sprawę że ostatnie słowa wypowiedziałam na głos.
-Nie twierdze że nie- zaśmiał się krótko, ale śmiech nie był wcale radosny raczej złośliwy wredny, mrożący krew w żyłach. Przypominał bardziej parsknięcie.-Ale to ja jestem głupia...Bo..bo no kurde kocham Cię- wyszeptałam. Zobaczyłam zaskoczenia na jego twarzy, nie pewność a w końcu radość. Pocałował mnie delikatnie, czule. Odwzajemniłam pocałunek.
-Ale...-odsunęłam się od niego.
-Ale?
-To nie może się powtórzyć- poinformowałam stanowczo.
-Nigdy- zapewnił i wpił się w moje usta. Całowaliśmy się tak aż zabrakło mi tchu. Oderwaliśmy się od siebie żebym mogła zaczerpnąć powietrza.
-A tak właściwie skąd tata wiedział że jestem u ciebie?- zapytałam. To było dość dziwne.
-Zadzwoniłem do niego jak tylko się odezwałaś. Bardzo się o ciebie martwił, no wiesz ta afera z zamordowaną dziewczyną- przewrócił oczami.
-A właśnie jeżeli o to chodzi to jesteś mi winien bluzkę za sto dolców, nie udawaj głupiego- warknęłam na niego gdy ten zaczął się wykręcać. Pocałowałam go jeszcze raz.
-Mógłbyś mi dać coś innego do ubrania?- szepnęłam.
-Oczywiście- wziął mnie na ręce i zaczął znosić mnie do...PIWNICY??? Okazało się że w piwnicy miał swoją sypialnie. Gdy wniósł mnie do swojej "jaskini" zaniemówiłam. Pokój był wspaniały, ściany były ciemne [jak cała reszta] w oczy rzucało się ogromne duże łoże.Pod ścianą stała szafa z ciemnego drewna. Matt podszedł do niej i zaczął czegoś szukać. Wyciągnął granatowy T-shirt i bokserki. Podał mi je. Odchrząknęłam.
-Ale co?- zapytał zdziwiony.
-Odwróć się
-Jaja sobie robisz?-oburzył się. Pokręciłam głową, zrobił minkę i się odwrócił. Szybko się przebrałam i usiadłam na łóżku. Matt odwrócił się a na jego twarzy pojawił się arogancki uśmiech. Jaki on ma cudny uśmiech, pewnie kobiety mdlały na jego widok. Poruszał znacząco brwiami,nie wytrzymałam i wybuchłam śmiechem. Podszedł do mnie i zaczął mnie całować. Jeszcze żaden chłopak tak nie całował. No cóż lata praktyki.
-Ile masz lat-zapytałam leżąc wtulona w jego tors. Mam chyba prawo zapytać ile mój chłopak ma lat.
-18...-spojrzałam na niego krzywo- Ach 1018- poprawił całując mnie w czoło. 1018 to chyba dużo...Podsumowując Edward Cullen jest od niego młodszy, bracia Salvatore,Eric i Bill z True Blood starsi.
-Mógłbym być twoim pra dziadkiem
-To i tak nie tak źle, ale porównuj tak dalej a przestanę cię całować- odsunęłam się od niego.
-Więc lepiej już się w ogóle nie odzywam- przyciągnął mnie do siebie. Rozmawialiśmy jeszcze trochę, a później zasnęłam w jego ramionach.
Obudziłam się. Wokół mnie była ciemność. Rękami szukałam ciała leżącego przy mnie, ale nikogo nie znalazłam. Gdzie ja jestem? Przecież miałam nocować dzisiaj u Matta, ale nie ma go w łóżku. Może tylko mi się śniło że śpię u niego? Obmacywałam rzeczy leżące na szafce nocnej, w końcu znalazłam lampkę. Zapaliłam ją. Faktyczne byłam w łóżku Matta i miałam na sobie jego bluzkę i bokserki tylko gdzie on do cholery jest. Usłyszałam trzask zamykanych drzwi. Szybko zgasiłam lampkę i przykryłam się kołdrą udając że śpię.Ktoś właśnie z chodził po schodach do piwnicy. Co on robił w nocy na dworze? Wszedł do pokoju nie zapalając światła. No tak on doskonale widzi w ciemności. Dopiero gdy przeszedł do łazienki pojawiła się częściowa jasność.Przekręciłam się na drugi bok zerkając na niego ukradkiem. Gdy to zrobiłam natychmiast pożałowałam. Stał w drzwiach od łazienki, na ustach, brodzie i koszuli miał krew. Przynajmniej wiem gdzie był. Co z tego że poszedł najeść się bezbronną dziewicą mając mnie w łóżku? Ciekawe czy ją też zamordował? Odgoniłam od siebie wszystkie myśli, jest wampirem nic tego nie zmieni. Umył się, przebrał i położył obok przytulając mnie. Mimowolnie odsunęłam się osunęłam się od niego. Taki odruch. To na na pewno go zdziwiło, chcąc jakoś wybrnąć odwróciłam się do niego i lekko otworzyłam oczy. Uśmiechnęłam się tak trochę na pokaz i przytuliłam do niego.
-Śniło mi się że mnie zostawiłeś- mruknęłam sennym głosem.
-To tylko sen...Jestem przy tobie- kłamca, doskonale wiem że go tu nie było.-Śpij- dodał przeczesując moje włosy palcami. Przez jakiś czas gryzłam się z myślami aż w końcu odpłynęłam.
~~~~~~~~~~
Minęły trzy miesiące od naszego pierwszego spotkania. Nigdy nie zapomnę jak wpadł na mnie na ulicy. Gdyby trzy miesiące temu powiedziałby mi ktoś że jest wampirem i będę się z nim spotykała wyśmiałabym go. Bardzo dużo czasu spędzamy ze sobą, nawet zaprzyjaźniłam się z Ivą. Widziałam się z matką tylko raz, gdy chciałam ją wypytać o te wszystkie sprawy związane z magią wyszła z restauracji od tamtej pory nie dała znaku życia. Postanowiłam więc odłożyć magię na później i żyć chwilą jak przez całe moje dotychczasowe życie. Matt upiera się że powinnam zacząć się tym bardziej interesować bo w końcu to jest część mnie. No cóż nie słucham go. Pogodziłam się z Alex'em., nadal jest moim nieznośnym kumplem. Starają się razem z Mattem na wzajem ignorować i unikać.Jess cóż nie toleruje się z Mattem, jest jeszcze gorzej bo moja przyjaciółka ma bardzo trudny i specyficzny charakter tak samo jak mój chłopak, więc na każdym kroku dogryzają sobie i się wyzywają dlatego staram się ich rozdzielać. Matt bardzo szybko za klimatyzował się w szkole. Nie jest co prawda tak popularny jak ja, ale radzi sobie. Musiałam nauczyć się żyć z zazdrością. Trzeba przyznać że jest bardzo atrakcyjny i każda dziewczyna na niego leci. Na szczęście każda też wie że jest mój więc się hamują. Cieszę się że podzielił się ze mną swoim sekretem. Nie mamy przed sobą tajemnic [przynajmniej ja nie mam [POWIEDZMY]] Mój wampirek obiecał że nie będzie zabijał swoich ofiar. Nie udało mi się jednak przekonać żeby nie pił świeżej ludzkiej krwi. "Przecież to jego natura i ja ją zaakceptowałam..." bla bla bla. No pewnie że zaakceptowałam, a miałam jakiś inny wybór? Pewnie teraz leżałabym w jakimś rowie.
Z tych przemyśleń wyrwało mnie pukanie w szybę. Przejrzałam się ostatni raz w lustrze. Wyprostowane blond włosy opadały na odkryte ramiona. Ubrałam się w granatowo-srebrną sukienkę-bombkę, czarne rajstopy i czarne baardzzzoo wysokie szpilki z kokardkami po bokach. Narzuciłam na ramiona futerko i zabrałam prezent z łóżka. Kupiłam Jessice srebrną bransoletkę, kolczyki do pary i ogromnego pluszaka na którego Jess śliniła się gdy stał na wystawie.
-Chodź już-Matt niecierpliwił się stojąc na parapecie. Poprawiłam makijaż.
-Masz kwiaty?- zapytałam powtarzając sobie wszystko.
-Tak nie denerwuj się- złapał mnie za rękę.
-To nie twoja przyjaciółka kończy siedemnaście lat- warknęłam. Zeskoczył ze mną na ziemię. Otworzył mi drzwi od swojego nowego porsche wsiadłam i pojechaliśmy do klubu na urodziny Jess
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz