niedziela, 26 sierpnia 2012

Rozdział 3 Krew i zakupy



Matt
-Mhm-mruknąłem, co za dziwna dziewczyna.Ale, jednak coś w niej jest, jeszcze nie wiem co ,ale...ale się dowiem.Biedna krucha i bezbronna w moim świecie.W swoim Silna i nie bezpieczna....ciekawe.Wyszedłem z klubu, zostawiając napiwek dla kelnerki.Ruszyłem w stronę parku, byłem głodny zapomniałem zamówić krwi....pora zapolować.Było jakoś po 16 więc myślicie ,że to nie odpowiednia pora na polowanie ,ale ja mam inne zdanie...Nie muszę chować się przed słońcem.
Ruszyłem w stronę dziewczyny dosyć ładnej , wyczuwałem od niej szereg emocji
strach , ból i najśilniejszą gniew.Chyba przed chwilą płakała, bo miała spuchnięte oczy.Podeszłem do niej
-Hej, co się stało?-zapytałem z troską,dziewczyna spojrzała na mnie z zaciekawieniem
-Nic, nic - powtórzyła cicho
-Mi możesz powiedzieć - spojrzałem jej w oczy, oczywiście użyłem wpływu, bo jakże inaczej
-Oh, mój ojciec pije, matka ma depresje nie mamy pieniędzy, ojciec wydaje je na piwo..-itp itp strasznie wzruszające.
-Może, spróbuje ci jakoś pomóc?Pójdziemy do mnie..
-Dobrze
***********************************************************************
Cieszyłem się jak nie wiem, pierwsza ofiara od prau tygodni .Usadowiłem się na kanapie obok niej, żal mi się jej zrobiło ,ale zaraz przecierz ja nie mam uczuć ,a może by tak się zabawić?Może podarować jej nowe życie nieśmiertelne?A, może zabić?Mhm, wszystkie te opcje wydawały się kuszące lecz, po namyślę wybrałem dla niej śmierć, tak dawno nikogo nie zabiłem...
-Nachyl głowe-rozkazałem ,a ona zrobiła co kazałem.Wbiłem swoje ostre kły w jej szyje w ustach poczułem przyjemny smak krwi.Mh, słodka.Piłem i piłem delektowałem się smakiem czułem ,że umiera wiedziałem to co sprawiło ,że zacząłem pić bardziej zachłanniej.Aż, wkońcu nie było co pić, odżuciłem martwe ciało na kanape i otarłem stróżkę krwi płynącej po mojej brodzie.W nocy wrzucę ciało do rzeki i będę mieć spokój ,a w mieście rozlegnie się panika i w tedy w końcu poczuje się jak w domu...


Victoria
Tato?! Hej już jestem!- gdzie on jest, przecież się umówiliśmy.
Miałam z tatą pojechać na zakupy do Londynu na jakieś zakupy ponieważ potrzebuje nowych ubrań, a moją boską nową bluzkę pożyczyłam Becki.
Zobaczyłam ,że jest jedna nowa wiadomość więc ją odsłuchałam <Córciu bardzo Cię przepraszam, chyba musimy przełożyć wypad. Kocham Tatuś> Że niby co??? On chyba sobie jaja ze mnie robi ja koniecznie muszę mieć nowe rzeczy!!!
Niestety gosposi nie było więc musiałam zrobić sobie coś do jedzenia. Postanowiłam że zjem płatki.
Nie daruje tego ojcu. Choćby w nocy pojedzie dzisiaj ze mną na zakupy.
Pobiegłam do pokoju ogarnąć się.
Zebrałam się i pojechałam do biura taty.
**********************************************************************
-Jak to musimy przełożyć wypad?!- wpadłam do biura. Tata siedział przy biurku i przeglądał jakieś papierki razem z jego obrzydliwą asystentką Mayą  która nie ma gust.
-Ojeju, księżniczka nie dostanie tego czego chce- zaśmiała się Maya. Nie lubiła mnie ponieważ od 3 lat próbuje zagiąć na tacie parol (czyli w języku potocznym uwieść) ,a ja jestem dla tatusia najważniejsza.
-Moja babcia wymyśliłaby coś zabawniejszego- mam kość tej kupy zmarszczek!
-Victoria uspokój się- tata najwidoczniej był rozbawiony tą sytuacją.
-Właśnie słuchaj tatusia- głupia małpa!
-Masz nogi? To się goń!- wrzasnęłam ,a jej zrobiło się głupio i wyszła z gabinetu.
-Dobre- powiedział tata i przybił mi żółwika. Mój tata był naprawdę spoko ,ale za często kreował się na 15 latka.
-Zbieraj się- powiedziałam do taty podając mu kurtkę.
-Ale jak to?- tata nic nie kumał.
-No jak to? Jedziemy na zakupy potrzebuje nowych ciuszków. Ruchy!- zebrałam papiery z biurka i włożyłam na kupkę.
-Moja córeczka. Niestety masz po mnie charakter- zaśmiał się tata i razem wyszliśmy z biura.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz